Tak, jestesmy jak najbardziej.
Maz zazyczyl sobie czapke.
Dla siebie i dla chlopakow.
Z tej okazji nauczylam sie robic na szydelku.
I wyszlo cos takiego ;)
Meza nie ma na zdjeciu, bo chlopaki z dobrych checi nie chcieli z nim pozowac jak wrocil z pracy, ale narobimy (z reszta widac, ze mlodszego musze trzymac dwoma rekami, aby postal na miejscu przez piec sekund).
Ja pozazdroscilam i jak dokupie sobie welne to i sobie zrobie.
Jak zrobic czapke na szydelku nie bede pisac, bo sama nauczylam sie z netu ;)
Polslupkami, podpowiem.
Reszta na zywiol i z jakimis piecioma poprawkami zanim rozmiar zaczal pasowac na kazego.
Mimo wszystko dziecinnie prosta sprawa, bo w ciagu tygodnia zrobilam piec czapek ;)
PS: Dokupilam welne i teraz Panie w sklepie straszymy rodzinnie ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz