I poce sie nie z wrazenia, ze hitu slucham, ale ze zacznie sie zaraz...
...gimnastyka.
A ja nie lubie sie pocic.
Nie lubie gimnastyki, mimo, ze ma huczna nazwe bodyforming.
Okazalo sie, ze cialo sie tak latwo nie formuje,
ze jednak trzeba sie spocic.
Na dodatek trzeba sluchac do tego, np.
A jeszcze wiekszym bolem jest, ze skoro juz zaczelam rozumiec cokolwiek w dialekcie to one do mnie:
- steptacz(?)
- sklod(?)
- pebels (?)
- pabels (?)
I inne takie, o co biega ???
Nie mozna normalnie.
Po roku moglam powiedziec, ze zaczelam lapac, najpierw odkrylam, ze te wszystkie kroki ktore robimy maja nazwy (patrz wyzej), znaczy sie odkrylam, ktora nazwa do czego jest, po kolejnym miesiacu, ze jak sie zaczne pocic to te kroki dadza rezultaty....
Mniej wiecej przebiega to tak:
- rozgrzewka
- jakies wyciagania i wymachy,
- kankan (tak, tak okolo dwudziestu lasek cwiczy kankana),
- aby nastepnie sobie pobiegac w miejscu.
- sprobowac zrobic deske z siebie !!!
- tudziez powymachiwac nozka jak piesek,
- a i nawet cos na brzuch cwiczymy,
- aby dojsc do spektularnego finalu - rozciaganie, z przyjemna muzyczka w tle - krople deszczu i cymbalki.
Chodze podobno dla siebie.
NIE. Chodze dla mojego meza.
Nie dlatego, aby lepiej wygladac, a dlatego, ze moze tam mi sie uda poznac jakies fajne osoby.
Pomylil sie, nikogo tam nie poznalam.... fajnego.
Tylko sie poce i dziwnym sposobem wchodze w rzeczy, w ktore wchodzilam na studiach, nawet wchodze w nie o wiele latwiej niz wtedy......
Nie lubie.
Ale zrozumialam, ze ma swoje plusy.
Jestem "zdrowsza", nie lape zadyszki po trzech krokach.
Nosze ciezary (ostatnio 10 kg Janka okolo pol godziny, bo usnal na rekach, a do domu trzeba bylo jakos wrocic) z usmiechen na ustach.
I w ogole slucham gitowej muzyki ;P
Polecam, klub sportowy na wsi ;)
PS: Icony slucham dobrowolnie, tez poza gimnastyka. Znaczy sie tej piosenki, bo innych nie znam ;)