czwartek, 28 listopada 2013

Sie poce...

...a zaczyna sie to tak :


I poce sie nie z wrazenia, ze hitu slucham, ale ze zacznie sie zaraz...
...gimnastyka.
A ja nie lubie sie pocic.
Nie lubie gimnastyki, mimo, ze ma huczna nazwe bodyforming.
Okazalo sie, ze cialo sie tak latwo nie formuje,
ze jednak trzeba sie spocic.
Na dodatek trzeba sluchac do tego, np.



A jeszcze wiekszym bolem jest, ze skoro juz zaczelam rozumiec cokolwiek w dialekcie to one do mnie:
- steptacz(?)
- sklod(?)
- pebels (?)
- pabels (?)
I inne takie, o co biega ???
Nie mozna normalnie.
Po roku moglam powiedziec, ze zaczelam lapac, najpierw odkrylam, ze te wszystkie kroki ktore robimy maja nazwy (patrz wyzej), znaczy sie odkrylam, ktora nazwa do czego jest, po kolejnym miesiacu, ze jak sie zaczne pocic to te kroki dadza rezultaty....
Mniej wiecej przebiega to tak:
- rozgrzewka
- jakies wyciagania i wymachy,
- kankan (tak, tak okolo dwudziestu lasek cwiczy kankana),
- aby nastepnie sobie pobiegac w miejscu.
- sprobowac zrobic deske z siebie !!!
- tudziez powymachiwac nozka jak piesek,
- a i nawet cos na brzuch cwiczymy,
- aby dojsc do spektularnego finalu - rozciaganie, z przyjemna muzyczka w tle - krople deszczu i cymbalki.

Chodze podobno dla siebie.
NIE. Chodze dla mojego meza.
Nie dlatego, aby lepiej wygladac, a dlatego, ze moze tam mi sie uda poznac jakies fajne osoby.
Pomylil sie, nikogo tam nie poznalam.... fajnego.
Tylko sie poce i dziwnym sposobem wchodze w rzeczy, w ktore wchodzilam na studiach, nawet wchodze w  nie o wiele latwiej niz wtedy......

Nie lubie.
Ale zrozumialam, ze ma swoje plusy.
Jestem "zdrowsza", nie lape zadyszki po trzech krokach.
Nosze ciezary (ostatnio 10 kg Janka okolo pol godziny, bo usnal na rekach, a do domu trzeba bylo jakos wrocic) z usmiechen na ustach.
I w ogole slucham gitowej muzyki ;P

Polecam, klub sportowy na wsi ;)

PS: Icony slucham dobrowolnie, tez poza gimnastyka. Znaczy sie tej piosenki, bo innych nie znam ;)


środa, 13 listopada 2013

Porzadniccy

No uwielbiam po prostu porzadek.
Z kazdego kata u nas po prostu wyglada.
Na klatce schodowej to juz zupelnie sie wkradl.
Czysto i zadbanie.
Schludnie.
Nic sie nigdzie nie wala.
Wroc.
Chcialabym, aby tak bylo.
Jest inaczej.
Jestesmy Panami chaosu.
Totalnego chaosu.
Rzeczy z lata sa pomieszane z zimowymi.
Po jednej skarpetce mamy w szufladach.
Nawet klocek od dziadkow z Polski jest u nas.
Jeden.
Reszta jest u nich.
Ale pewnego dnia.
Dokladnie rano.
Kiedy starszy szedl do przedszkola.
Postanowilam wprowadzic ciut.
Na klatce schodowej.
I zrobilam mu wieszak.



Do zrobienia wieszaka potrzeba:
 - kawalek drewna
 - maz, aby wycial co sie chce (dla odwaznych mozna sprobowac samemu)
 - farbki
 - jakies kolki do zawieszenia.

Nasz to jest totalna porazka.
Namalowalam wieloryba, maz wycial, pomalowalam i na tym etapie wszystko bylo w porzadku.
Pozniej stwierdzilam, ze wywierce dziury na kolki, okazalo sie, ze moja wiedza na ten temat jest niewystarczajaca i wyszlo krzywo. Maz uratowal. Tak, maz mial inny lepszy pomysl, ale byl mily i powiesil moj ;) Meza pomysl jest sto razy lepszy, zachowam go w tajemnicy, bo moze tez zrealizujemy. Maz jest kochany, bo nawet nie skrytykowal za bardzo ;P


Wersja robocza


Stylowi

Tak, jestesmy jak najbardziej.
Maz zazyczyl sobie czapke.
Dla siebie i dla chlopakow.
Z tej okazji nauczylam sie robic na szydelku.
I wyszlo cos takiego ;)


Meza nie ma na zdjeciu, bo chlopaki z dobrych checi nie chcieli z nim pozowac jak wrocil z pracy, ale narobimy (z reszta widac, ze mlodszego musze trzymac dwoma rekami, aby postal na miejscu przez piec sekund).
Ja pozazdroscilam i jak dokupie sobie welne to i sobie zrobie.
Jak zrobic czapke na szydelku nie bede pisac, bo sama nauczylam sie z netu ;)
Polslupkami, podpowiem.
Reszta na zywiol i z jakimis piecioma poprawkami zanim rozmiar zaczal pasowac na kazego.
Mimo wszystko dziecinnie prosta sprawa, bo w ciagu tygodnia zrobilam piec czapek ;)


PS: Dokupilam welne i teraz Panie w sklepie straszymy rodzinnie ;)



czwartek, 7 listopada 2013

ABC

Maja 208 czesci.
A dorobie jeszcze do nich 80.
A co, jak szalec to szalec.
Nasze nowe puzzle.
Na razie mamy alfabet, a beda jeszcze cyferki.





 Instrukcja:
- wycinamy z papieru kwadraty 10x10 cm, najlepiej roznokolorowe
- malujemy na nich literki 
- wycinamy osiem rownych czesci (na pol, na pol i po przekatnej)
- laminujemy (opcjonalnie, ale przynajmniej maja dluzsza zywotnosc)

Bawimy sie :)