Tak, u nas sie mowi dwoma jezykam.
Skomplikowane to jest.
Bo niby po polsku.
I niby po szwajcarsku.
Czyli w dialekcie.
No niby, to trudna sztuka.
Wymagajaca dyscypliny.
A da sie.
Opisze NASZA metode nauki.
Ja mowie po polsku.
Maz w dialekcie.
Do dzieci.
I tyle.
Ja mowie jakos do meza.
Bo ani to niemiecki, ani dialekt.
Rozumie mnie.
I to calkiem niezle.
Duzo osob mnie rozumie.
I nie poprawia.
Dziwie sie.
Maz do mnie mowi.
Jakos.
Bo ani to niemiecki, ani dialekt.
Rozumiem go.
Wypracowalismy sobie wspolny jezyk.
I ulepszamy go codziennie.
Za to do dzieci.
Ja mowie po polsku.
Konsekwentnie.
Codziennie.
Wszedzie.
Przy kazdym.
Maz mowi do dzieci w dialekcie.
Konsekwentnie.
Codziennie.
Wszedzie.
Przy kazdym.
Niewazne czy jestesmy tam.
Czy tu.
Czy nas wszyscy rozumieja.
Czy nikt.
Dzieci mowia.
Po polsku.
W dialekcie.
Jak na swoje piec i dwa lata.
Rewelacyjnie.
Do mnie po polsku.
Do meza w dialekcie.